Znajdź lekarza

Logowanie


Szukasz pracy? Znajdziesz na praca za granica w holandii, norwegii...

Tycie skraca życie

Nawet o dziesięć lat. Na długość życia źle wpływa też jedzenie dużych ilości czerwonego mięsa i wędlin - ostrzegają naukowcy. I zalecają, byśmy jedli więcej drobiu, który dla odmiany ma zbawienny wpływ na zdrowie.

W Polsce zbyt dużo waży już co druga dorosła osoba. Specjaliści od dawna przekonują, że epidemia otyłości jest jednym z najpoważniejszych problemów zdrowotnych naszych czasów. Dodatkowe kilogramy, szczególnie te na brzuchu (otyłość typu brzusznego jest przez lekarzy uważana za najgroźniejszą), plasują się dziś na pierwszych miejscach, jeżeli chodzi o czynniki ryzyka wielu schorzeń, np. cukrzycy czy chorób układu krążenia.

Problem w tym, że o ile łatwo akceptujemy te informacje w kontekście dużej otyłości, to gdy jest ona niewielka, trudniej nam pogodzić się z myślą, że też stanowi zagrożenie. By dowieść, jak błędne jest to mniemanie, naukowcy z Uniwersytetu w Oksfordzie postanowili dokładnie sprawdzić, jak nadwaga i otyłość wpływają na długość życia. Wyniki ich pracy publikuje "The Lancet".

Otyli jak palacze

Zespołem uczonych kierowali dr Gary Whithlock i prof. sir Richard Peto, który zasłynął (i otrzymał za to tytuł szlachecki) jako jeden z pionierów prac dowodzących, że papierosy powodują raka płuca.

Anglicy przeanalizowali w sumie 57 programów badawczych, w których udział wzięło prawie 900 tys. osób, głównie mieszkańców Europy i Ameryki Północnej. Punktem odniesienia w tych programach był wskaźnik BMI - Body Mass Index. To powszechnie stosowany wskaźnik służący do określenia tego, czy nasza waga mieści się w normie. Obliczamy go, dzieląc nasze kilogramy przez wzrost podany w metrach i podniesiony do kwadratu. Za prawidłowe uznaje się BMI w przedziale 20-25. BMI od 25 do 29 oznacza nadwagę, a 30 i więcej - otyłość.

Porównując dane, naukowcy z Oksfordu doszli do wniosku, że wskaźniki umieralności dla obu płci były najniższe, gdy BMI mieściło się w przedziale 22,5-25. Powyżej 25 długość życia zaczynała stopniowo się skracać.

"Osoby z BMI pomiędzy 30 a 35, a więc z umiarkowaną otyłością charakterystyczną dla wielu mieszkańców krajów rozwiniętych, żyły przeciętnie dwa do czterech lat krócej w porównaniu ze swoimi rówieśnikami dbającymi o prawidłową wagę" - piszą Peto i Whithlock. "Ciężka otyłość, w której BMI wynosiło powyżej 40, skracała życie aż o 8-10 lat".

Jak wynika z pracy Anglików, krótsze życie osób mających problem z otyłością powodowało większe ryzyko zawału serca, udaru mózgu, cukrzycy, chorób wątroby, nerek, płuc oraz niektórych nowotworów.

- W przypadku osób bardzo otyłych ryzyko przedwczesnego zgonu związane z dodatkowymi kilogramami było identyczne z ryzykiem, jakie ponoszą wieloletni palacze - podsumowuje Peto.

Ważny jest umiar

Naukowcy z amerykańskiego Narodowego Instytutu Raka pokazują z kolei na łamach najnowszego wydania "Journal of American Medical Association" (JAMA), jak ryzykowne jest jedzenie zbyt dużych ilości czerwonego i przetworzonego mięsa.

Dr Rashmi Sinha wraz z kolegami prześledziła dane pochodzące od 500 tys. mężczyzn i kobiet (w wieku 50-71 lat) biorących udział w dziesięcioletnim programie badającym wpływ diety na zdrowie. Naukowcy skupiali się na tym, jak na ryzyko zgonu wpływa jedzenie mięsa czerwonego (wieprzowiny, wołowiny) i przetworzonego (np. wędlin i konserw). W okresie wspomnianej dekady zmarło ok. 51 tys. z osób obserwowanych przez naukowców .

Analizując otrzymane dane, Rashmi Sinha doszła do wniosku, że w porównaniu z osobami jedzącymi najmniej czerwonego lub przetworzonego mięsa (przeciętnie ok. 25 gramów dziennie) ich rówieśnicy, którzy jedli go najwięcej (ok. 160 gramów), byli bardziej zagrożeni przedwczesnym zgonem. Było to szczególnie wyraźnie widoczne w przypadku ryzyka zgonu z powodu chorób układu krążenia i nowotworów.

Naukowcy oszacowali, że gdyby osoby z grupy jedzącej najwięcej mięsa ograniczyły jego konsumpcję w takim stopniu, by znalazły się w grupie o najmniejszym spożyciu, można by uniknąć 11 proc. zgonów wśród mężczyzn i 16 proc. wśród kobiet.

Dla odmiany, okazało się też, że jedzenie stosunkowo dużych ilości białego mięsa (drobiu) zmniejszało ryzyko zgonu.

- Istnieje wiele mechanizmów mogących wyjaśnić, w jaki sposób czerwone i przetworzone mięso niekorzystnie wpływa na nasze zdrowie - wyjaśnia w JAMA Rashmi Sinha. - Podczas jego przetwarzania czy smażenia uwalniają się substancje sprzyjające rozwojowi niektórych nowotworów. Również wysoka zawartość w czerwonym mięsie tłuszczów nasyconych wiąże się, co wynika z poprzednich badań, ze zwiększonym ryzykiem raka jelita grubego, raka piersi i chorób układu krążenia.

Czy takie wyniki badań powinny nas skłonić do całkowitego odstawienia czerwonego mięsa? "Nic podobnego" - pisze w komentarzu dr Barry Popkin z Uniwersytetu Północnej Karoliny w USA. "Ono również zawiera korzystne dla zdrowia składniki. Ważny jest umiar. Więc pomyślmy nie tyle o odstawieniu czerwonego mięsa, co o jego rozsądnym ograniczeniu" - apeluje.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Ostatnie opinie

OpiniaAutorCzas
Polecam dr Krzywdzińskiego!ula-gość (gość)2010-09-09 07:31
Specjalista od bardzoAnonim (gość)2010-09-08 23:08
SERDECZNIEp.Zdzisława (gość)2010-09-08 20:31
najlepszy ortopeda namama Boryska (gość)2010-09-08 19:54
Fabryka, taśmoweAnonim (gość)2010-09-08 19:23