Specjalistyczny Szpital Wojewódzki w Ciechanowie - opinie - Ciechanów, Anestezjolog, Chirurg, Dermatolog, Ginekolog, Kardiolog, Medycyna paliatywna

Specjalistyczny Szpital Wojewódzki w Ciechanowie
RTG, tomografia komputerowa, USG, mammografia, badania Dopplerowskie Ciechanów
http://www.szpitalciechanow.com.pl

Telefon kontaktowy: 

023 672 32 71

Dane adresowe: 

ul. Powstańców Wielkopolskich  2
06-400 Ciechanów

Uprawnienia tego lekarza możesz sprawdzić w Centralnym Rejestrze Lekarzy
Gabinet utworzony: 2009-06-03 17:54, Aktualizacja: 2009-06-03 17:54
Jeśli chcesz aby, z opisu tego gabinetu, zniknęła sekcja podobne gabinety, to Wyróżnij gabinet

Opinie o Specjalistyczny Szpital Wojewódzki w Ciechanowie

Zniknęła Twoja opinia? Jeśli się zarejestrujesz, to dowiesz się dlaczego tak się stało...

Biały fartuch,dyplomy a w

Biały fartuch,dyplomy a w głowie pustka.Nigdy do tego szpitala.Zamiast na dermatologie to kierują na wewnętrzny oddział.Ogólnie zrobione badania.Pisze o mojej mamie ,która trawiła na ten nieszczęsny oddział.Przez trzy tygodnie pobytu żadnej opieki jak to powinno być.Na nogach rany bo z takimi dolegliwościami mama poszła do lekarza.Nikt na oddziele żaden lekarz a ni pielęgniarki nie dezynfekowały tych ran ani nie było opatrunków.Tylko wewnętrznie kroplówki i tez do końca nie wiadomo co w nich podawano.Stwierdzono ,ze rzekomo mama ma chore serce dziwne .Nigdy się nie skarżyła na serce. Ze względu na wiek może i było osłabione . ale o ranach to nikt nie chciał rozmawiać. Niedbalstwo personelu z tego szpitala i żadna wiedza.Mama cierpiała z bólu sie zwijała a lekarz powiedział jej ,ze musi pocierpieć . Oczywiście przez trzy tygodnie i dłużnej bo wypisano ze szpitala dalej z bólem i otwartymi ranami.Teraz trafiła do szpitala w Miedzylesiu .Moze ktoś by głębiej zajął się lekarzami z tak małym doświadczeniem. Mozna powiedzieć leczenie na odczepnego.To jest dramat.

Patologia jak wszędzie.

Patologia jak wszędzie. Zamiast narzekać wyprowadźcie się do USA

Witam! Przez kilka miesięcy

Witam!
Przez kilka miesięcy byłam pacjentką Oddz. Onkologicznego w Ciechanowie. Trudno nie podzielić się tym, co tu zobaczyłam. Tutaj nie obowiązują żadne przepisy – sanitarne, techniczne, bezpieczeństwa p/pożarowego ani BHP. Jednym słowem - żenada. Wymienię tylko niektóre moje spostrzeżenia:
- popękane ściany (utkane brudną watą),
- zalane sufity,
- niezamykające się drzwi do sal,
- niezamykające się drzwi od szafek odzieżowych (pacjenci podpierają je butelkami z wodą albo zamykają na sznurki, papierki, wężyki od chemii),
- wyeksploatowane pomieszczenia sanitarne,
- nagminnie niedziałająca sygnalizacja w salach,
- w pomieszczeniach brakuje płytek PCV lub są ponadrywane, co grozi wypadkiem,
- łóżka bardzo zniszczone, odrapane z farby, skorodowane, połamane listwy w stelażach – odnosi się nieodparte wrażenie , jakby zostały wyciągnięte ze złomowiska ,
- metalowe szafki przy łóżkach są odrapane z farby, zardzewiałe, chwiejące się, powyginane, że otwarcie i zamknięcie jest prawie niemożliwe,
- brudne ściany i sufity biją wszelkie rekordy,
- powyrywane ze ścian kontakty grożą porażeniem prądem,
- brak przedłużaczy do pomp (personel sugeruje chorym przynoszenie ich z domu),
- stojaki do kroplówek odrapane z farby,
- krótkie prześcieradła – wystarczają na 2/3 długości łóżka (nierzadko z dziurami),
- pościel bez guzików (poduszka i koc nie utrzymują się w środku),
- kosze na odpadki w łazienkach są bez przykryć (winny być typu „smok”), unosi się z nich odór,
- jedna z futryn na korytarzu grozi wypadnięciem, ponieważ ściana wokół niej jest bardzo popękana i o wypadek nietrudno,
- na korytarzu stary, wyeksploatowany czajnik, nie działa jak powinien,
- brak zasłon w umywalni nie zapewnia prawa do intymności, zwłaszcza, że tutaj kobiety korzystają z tych samych pomieszczeń co mężczyźni,
- z instalacji sanitarnej dochodzi odór siarkowodoru,
- stan łazienek i unoszący się tam zapach nie zachęcają do kąpieli,
- zdarzają się biegunki na oddziale, lecz to przypisuje się wyłącznie chemioterapii,
- brak odpowiedniej wentylacji (powietrze nasycone chemią), a rozchlapana woda na posadzce schnie bardzo długo, robi się ślisko i niebezpiecznie – zwłaszcza dla chorych z mało sprawnymi po chemii kończynami,
- posiłki są bardzo mało urozmaicone, mdłe, o smaku popłuczyn.
Czy służby kontrolujące (Sanepid, Straż Pożarna, PIP, NFZ, służba BHP) wiedzą, że oprócz budynku głównego szpitala istnieje 100 m dalej Oddz. Wew. Specjalist. II, który funkcjonuje na poziomie Trzeciego Świata?
Nie ma tłumaczenia, że brakuje środków finansowych, ponieważ na innych oddziałach nie widać niedofinansowania. Wystarczy się rozejrzeć tam i tu. My, pacjenci, nie prosimy uniżenie o zmiany. My dopominamy się tylko o swoje. Oddział wygląda tak, jakby od czasów Gierka nikt tu nie ruszył palcem. Nie odkrywam bynajmniej Ameryki. Jednym słowem to ogromny WSTYD dla Ciechanowa, bo pacjenci przyjeżdżają nieraz z odległych miast. Jak najszybciej zakończcie to, co tu się dzieje, bo przymykanie oczu nie może trwać wiecznie. To tak pokrótce.
Dobrze życząca sprawie pacjentka

Witam też nie polecam tego

Witam też nie polecam tego szpitala a zwłaszcza żeby trafić na Chirurga Krzysztofa Antoniaka, przywieziono mnie karetką z poparzeniem twarzy II stopnia a ten lekarz przyszedł, dotknoł mojej brody i poszedł. Twarz paliła ledwo siedziałałam na wozku a on kazał iść do domu ze nic nie bedzie,bez zadnego opatrunku, bez niczego zabrali mnie do domu z paląca twarzą. Nie mineło pól godziny od powrotu do domu mąż zabrał mnie na pogotowie do Wwy nie mineło 15minut a ja juz leżałam pod kroplówkami przeciw bólowymi i głowa całą zabandażowaną tam spędziłam tydzień. Jak to możliwe ze tam mnie do domu puścił a w Wwy spedziłam tydzien. Jeśli bede mniała jakis ślad nie zostawie tego tak.

Zdecydowanie również nie

Zdecydowanie również nie polecam lekarza Antoniaka, w żaden sposob nie zainteresował się pacjentem z bólem serca i wysokim ciśnieniem odesłał mnie do domu..

Moje doświadczenia z tym

Moje doświadczenia z tym szpitalem są okropne. Nigdy ale to nigdy nikomu z mojej rodziny nie pozwolę leczyć się pod okiem ordynatora Goryszewskiego przez którego straciłam mamę. Przyszła do szpitala z żółtaczką o własnych siłach a po 2 tygodniach i 4 dniach zmarła na niewydolność wątroby i nerek. Otrzymywała nieodpowiednie leki po których jej stan się pogarszał w dniu śmierci ordynator oddziału zakaźnego wysłał mnie do Warszawy żebym szukała dla mamy miejsca w specjalistycznym szpitalu. Miejsce znalazlam ale wróciłam do Ciechanowa 25 minut za późno. Moja mama miała 51 lat mogła żyć i żyłaby gdyby trafiła pod opiekę LEKARZY !!! a nie pseudo lekarzy dla których życie ludzkie nic nie znaczy !! Liczą się tylko pieniądze !!!

Napisz opinię

  • Dozwolone tagi HTML: <strong> <cite> <i> <b> <ul> <li>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.

CAPTCHA
Pytanie sprawdza czy jesteś człowiekiem, aby zapobiec spamowi.
Image CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka (wielkość liter ma znaczenie).

Konto użytkownika

Aby się zalogować przejdź na stronę: Strona logowania