Gabinet urologiczny
dr nauk med. Spec. urolog Jan Kawecki
40-084, Katowice, pl. Wolności 1
woj. śląskie
środa 15.00-21.00
| Opinia | Autor |
|---|---|
| Nieuprzejma, niedelikatna, | MADZIA88_8 |
| Doktor Kotarski jest super | Anonimdorota (gość) |
| Super człowiek i | Anonim (gość) |
| jak dla mnie bomba | jacek retkowicz (gość) |
| POLECAM!!! | artystka z wrocławia (gość) |
bardzo się spieszy podczas
bardzo się spieszy podczas wizyty, pacjent odbiera że jest olewany, drogie wizyty
lekarz z lekceważącym
lekarz z lekceważącym stosunkiem do pacjentów, można powiedzieć wręcz - olewającym. Nie dość że sie spóźnił prawie półtorej godziny, to na dodatek nawet nie wymksnęło mu się zwykłe "przepraszam". Podczas wizyty wulgarny, nie będę cytował jakich użył słów podczas badań. Rozmowa polegała głównie na okazywaniu wyższości przez pana doktora nad pacjentem. Być może ze względu na spóźnienie i chęć przyjęcia wszystkich pacjentów w poczekalni (zawsze to skromny "grosz" od łebka) poświecił mi zdawkową ilość czasu na omówienie (przynajmniej próby omówienia) problemu, po czym wyśmiał. Na moje uwagi że problem istnieje, stwierdził że widocznie tak musi być. Coś mi sie wydaje, że będę omijał szerokim łukiem Plac Wolności 1.
Tato trafił do dr Kawckiego
Tato trafił do dr Kawckiego ze zdiagnozowanym rakiem nerki. Jak twierdzili inni lekarze przypadkiem bardzo trudny. Dr obiecywał tacie operację, lecz w przeddzień operacji się rozmyślił co przekazał w sposób bezczelny, ironiczny i z wyższością. Nie wiem czy liczył na łapówkę, ale znam osobę od której w podobnym przypadku ją przyjął, (pacjent również ze zdiagnozowanym rakiem nerki, niecałe 3 lata temu) a sytuacja też była taka, że odwlekał operację i wykonał dopiero po dodatkowym opłaceniu przez pacjenta. Tata się załamał i żył jeszcze 3 tygodnie, umarł cierpiąc. Nie winie lekarza, że umarł przez niego, winie, że odmówił mu ostatniej szansy na przedłużenie życia. Dodatkowym wskazaniem do operacji był silny ból, który towarzyszył tacie do śmierci, bo dr odmówił jednak operacji. Proszony, błagany i zapewniany o tym, że godzimy się na takie ryzyko bezczelnie powiedział: "na chłopski rozum, nie będę Pana operował, bo może Pan pożyć jeszcze parę tygodni, a na stole może Pan umrzeć". Zły człowiek, bez fachowego podejścia, marny specjalista skoro godzi się wykonywać operację jak to potem sam stwierdził "niemożliwe". Odebranie tej nadziei zabiło tatę o wiele szybciej. Jeśli jest szansa na innego specjalistę nie polecam wyboru tego lekarza. Życie ma się tylko jedno i nie powinno być one uzależnione od widzi mi się lekarza. Zbyt wysokie stanowisko ordynatora przyćmiło mu chyba cel jaki powinien przyświecać lekarzowi. Ten lekarz nie ulżył tacie w bólu, nie spróbował go wyleczyć, świadomie skrócił życie i na domiar złego pobyt przeciągnął do 10 dni zamiast wypuścić do domu, żeby szpital dostał więcej pieniędzy (pobyt 10 dniowy jest jakoś inaczej płacony, tak mi wytłumaczyła pielęgniarka w poprzednim szpitalu).
Napisz nową opinię